Pochwała szarości
Zamieszczony wiersz napisałam już po operacji.
delikatny puch z podszerstka Changthangi,
strzepnięty na Wielki Wóz.
Miękko przesłania jasność Kapelli,
toczony mirażem nad Giverny,
połyskuje wśród barwnych plam
w wodnej zieleni.
Szarość sączy się jak mgła o świcie.
Krople rosy spadają na liść nenufara,
wracają miękkie kontury kwiatów.
Wilgoć poranka wypełnia przestrzeń.
Szalem z wełny pashminy osłaniam
oczy przed natarczywością słońca.
01.03.2026
