Emily Dickinson wkłada białą sukienkę
Wkładasz
bawełniany absolut,
miękki i bez kolorów świata,
łatwy do pobrudzenia,
ale i wyprania,
wyciszony jak pieśń bez słów,
których szkoda
na zagonione życie,
trajkoczące jak dorożki
podjeżdżające pod bank,
gdy tymczasem
w przebudzonym ogrodzie
możesz podążać
za skrzydlatymi przyjaciółmi
i ciągle od nowa
odnajdywać tajne przejścia
na czystą stronę bytu,
a przecież nie wypada
wchodzić tam
w gorsecie i pstrokatych
fatałaszkach.
