Pokuta
albo skrzydeł motyli składających się w żagiel ,
swoje barwy kryjących przed uważnym spojrzeniem -
Nikt tak blado nie błyszczał, żeby zwrócić uwagę
Bez wahania uciekłem przed rzeczoną poświatą ,
by na długie miesiące w obcym kraju zagościć .
Jak wąż w trawie schowany przed słonecznym promieniem -
Nikt tak dzielnie nie stchórzył przed poznaniem miłości
I być może wyczułem, że ty wówczas samotnie
nieruchomy i nago ułożony na stole
wspominałeś mnie w myślach przeklinając nadzieję -
Nikt tak cicho nie krzyczał za kurs płacąc obolem
Już nie zmęczę się głosem, nie zezłoszczę twym śmiechem,
lecz nie dotknę policzka, nie poczuję też tchnienia.
I tę ranę zakrzepłą świeżą krwią wciąż nawożę -
Nikt tak płytko nie kopał, by pogrzebać wspomnienia
