odkrywca
słońce połyka zaczyn z wełnianej kądzieli
wokół wzburzone fale od pędzących pływów
sterem kieruje spokój, melodia delfinów
jeszcze nie widać lądu, choć oko młodzieńcze
zachód nad horyzontem spija jakby tęczę
harpuny w pogotowiu, krążą wnet rekiny
groty wiarą wyostrzę, rzucę ciężkie liny
widzę orki w oddali - dzieci pouczają
łapią świeże powietrze, głowy zanurzają
przy afrykańskim brzegu pingwiny jednakie
ruszą w połów o czasie, skały ostre takie
od mrozu trzeszczy pokład jak kule wojenne
widać już czapy białe, szelfy bezimienne
kołnierz mój wnet się kurczy jak kożuch na mleku
Po co nieznane lądy odkryć chcesz, człowieku?
01.03.2021
