Biały
W zgodzie sam z odsieczą wobec miernot w skutkach
co w swe bagno wierzą codziennie od jutra
w kontrze z prawdą - rzekomo przez wstręt do lustra
Przez dnie pośród spraw ze sobą porządkuję myśli
jestem gotów na remont wgłąb, co prostuje szyki;
Siedzę wokół strat z renomą powrotu swej siły
w gniewie, co spulchnia wewnątrz trosk korowód w gęstwiny
Chcąc znowu chcieć z przyczyn tych wyjść cały i bogatszy wewnątrz
proponuję w tym być wytrzymały mimo dawnych tęsknot
po prostu zgłębić ich dyrdymały, by obnażyć bełkot
wprost, w sposób pewny dziś - żyć i biały tkwić tożsamy z bielą
Choć dawny splendor minął, hołubię z niego miłość w sobie;
Ponad tym chcę wciąż być, bo wciąż czuję, że ognisko płonie
wgłąb, a w nim ciepło z iskrą posunięć wewnątrz, tych co w głowie
poznam, bym przegonił to, co szczuje mnie - pożywką spowiedź
