WYPŁOWIEJĄ KIEDYŚ PIWNE OCZY
Pośród barw jak z palety malarza
W blasku świateł co mrok rozświetlają
Stąpam lekko po trotuarach
W wypłowiałą sukienkę ubrana
Życie ciągle mnie zaskakuje
I choć biegnie ciągle do przodu
A ja z trudem nadążam za nim
Moje oczy nadal pełne są światła
A skrzydła moje miękkie jak aksamit
Wypłowieją kiedyś piwne oczy
Dłoń zmęczona nie utrzyma już pióra
A słowa rozsypią się jak perły w trawie
Gdy zatęsknisz - zajrzyj po cichutku
Ten wiersz dla ciebie tu zostawiam.
