MALUJĘ MÓJ ŚWIAT NAJCZULSZYM PĘDZLEM
Najczulszym pędzlem,
Delikatnymi pociągnięciami,
Kreską niedoskonałą ale moją -
Nareszcie moją.
Kolory też wybrałam sama.
Od anielskiej bieli z domieszką srebra
Po błękit nieba tuż po burzy.
Na pierwszym planie
Pachnąca upojnie damasceńska róża
I rubinowy kielich pełny po brzegi -
Na początku nieco cierpki,
Dopiero przy dnie
Słodki, upojny i grzeszny.
Zielone pąki
Brzemienne obietnicą obfitosci
I tajemnicą przemijania -
Pękną przy najlżejszym dotyku
Niecierpliwej dłoni.
Jeszcze jedno pociągnięcie pędzla.
Kreska złota i cienka -
Jak najczulsza struna.
Ostatnia rubinowa kropla
Cicho spłynęła na serca dno...
Arcydzieło czy kicz?
Kto pozbiera potłuczone szkło?
