POSMUTNIAŁY WRÓBLE
Przygarbiony, z rozwianymi włosami.
Przystaje,
By posłuchać koncertu wróbli -
Już nie śpiewają
Tak radośnie jak kiedyś...
Potem znowu
Człapie śladem uciekających rymów
Stukając laską po chodniku...
Kto Ci powiedział,
Że możesz odejść?
Tak po prostu, bez jednego słowa,
Zostawiając kubek z niedopitą herbatą,
Ciszę przełamaną na pół,
Oddech na zakurzonej szybie,
Niedokończony wiersz...
Kto zawołał Cię po imieniu?
Kto... nie szepnął:
- Zostań, jeszcze przez chwilę...
Anioł śmierci przygładził dłonią
Rozkołysane trawy.
Delikatnie, by nie spłoszyć
Dotyku Twojej stopy.
Odszedłeś
I posmutniały wróble
Na drzewie przed Twoim domem...
