pokonać życie na sztafecie pokoleń...
w opadłej pajęczynie na skroni kropli się oddech. stawy się łamią
i zaginają kolana przed powiernikiem
usta poorane czasem szepcą. zgrzeszyłem bo chciałem kochać
zza krat tylko potępienie za/winny od urodzenia
dwa światy ten tutaj tam tamten i nigdy razem i nigdy osobno
tkwią za maskami. kredowej monotonii twarzy
człowieczy los złożony na czyjeś podobanie. ciągła epicka wędrówka niesamowita migracja
płyń w górę pod prąd po słońce nie poddawaj się. nie żałuj łososi umierających z miłości
