Dom w Kosmosie
wydawałoby się,
w sam raz dla mnie,
odludka i poety
z niszowego portalu.
Na obrzeżach Ramienia Oriona,
niezbyt oświetlone,
no i bez natrętnego
sąsiedztwa.
Wystarczająco daleko
od centralnej otchłani,
niby na uboczu,
ale z niezłym widokiem
na kosmiczne fajerwerki.
W ciepły wieczór
można posiedzieć w ogródku,
zanucić pod nosem
i zapalić (gdybym palił).
Szkoda,
że spoglądając
na migające gwiazdy,
odnoszę czasem wrażenie,
jakbym patrzył w oczy
podejrzanym postaciom
w ciemnej ulicy.
Nie wiadomo,
co ze mną zrobią…
