Z JASNYCH WŁOSÓW WARKOCZ UPLECIONY
Czasem wiersz się z prozą przeplata.
Gdzieś między gołym kurczakiem,
Co jeszcze wczoraj jak sokół chciał latać,
A pudełkiem czekoladek z przeceny
Dla swojej lub cudzej żony...
Wiersz najczęściej wolny,
Choć w pośpiechu pisany,
Rzadziej z równiutkich rymów złożony.
Oczy kasjerki pełne iskier radosnych,
Z jasnych włosów warkocz upleciony...
Aż chciałoby się ją mocno przytulić
Ale trzeba wracać do żony.
Nie zdążył poeta zapytać,
Czy dziewczyna poezję lubi.
Bał się, że się tylko wygłupi.
Ktoś inny go ubiegł w kolejce
I wszystkie czekoladki wykupił.
A kurczak piór pozbawiony
Trzęsie się z zimna w koszyku
I ma głęboko w kuperku,
Że ktoś go umieścił w wierszyku.
