TWOJE ZDJĘCIE
wisiałaś tu od lat
patrząc bez mrugnięcia
nawet gdy kot zrzucał doniczkę
a ja zmieniałem zdanie o świecie
w ramce
jak w oknie, którego nikt nie otwiera
bo pogoda mogłaby zniszczyć wspomnienie
goście pytali: „kto to?”
odpowiadałem –
„to byłby ktoś ważny” –
i zawieszałem głos
jak pranie na sznurku
aż w końcu
zdjąłem cię ze ściany
nie ze złości
tylko po to, by zobaczyć
co tak długo trzymało nas razem
teraz zostało
jaśniejsze prostokątne tło
i kilka okruchów pamięci
które spadły w szczelinę
między podłogą a tym
co miało być na zawsze