I nie wiem, i nie wiem czy będę wiedział
Mróz nie odpuszcza i za gardło trzyma,
Śnieg jak śnieg – bez niespodzianki,
Bielą ozdabia chodniki, ulice,
A ja dni do wiosny liczę
Tkliwe tkając wianki.
Wianki słów, wianki zdań, gdy dookoła
Coś mnie wzywa, coś mnie woła.
Woła, wzywa i cierpliwe czeka…
A ja słucham i tak sobie dumam,
Że nie rozumiem i nie kumam
Drugiego człowieka.
Sam siebie nie kumam! Skąd przychodzi
Fala co potrąca duszę mojej łodzi.
Bo coś woła – woła, wzywa,
A ja nie wiem. Głos to złego?
Po co wzywa i dlaczego?
Mara to? Duch? Postać prawdziwa?
Przyjdzie czas, i ja w to wierzę,
Że bez żalu się powierzę
Głosowi co mnie tak uparcie woła
Gdzieś zza światów, gdzieś zza bramy.
Póki co nie ma dramy,
Smutna zima – za to twarz wesoła.
