Świetny wiersz! i poruszony w nim temat
Bóg jest miłością, z miłości i do miłości zostaliśmy stworzeni, i powołani!
Na sądzie ostatecznym właśnie z miłości do Boga, do bliźnich i do siebie samego będziemy sądzeni i rozliczani.
Nie ma większej miłości od tej, gdy ofiarowujesz na ołtarzu ofiarnym siebie i oddajesz za wielu życie.
Tak jak Jezus
Przez akt miłości doskonałej dokonało się zbawienie i odkupienie win naszych i to wciąż trwa przez wieki.
To temat rzeka więc na tym zakończę
Pozdrawiam serdecznie Wandeczko z wyrazami ogromnego podziwu i szacunku
Piękny wiersz...
Tylko uważam, że obietnica zbawienia ma wielkie znaczenie i moc.
Miłość jest ogromną wartością - bezcenną.
Ona też płynie do nas z krańców świata, od naszego Ojca, który sam jest miłością...
Serdecznie pozdrawiam:)
5/6
Przewspaniały wiersz! Poezja!
Odnoszący się do szerszego pojęcia miłości, a mianowicie do terminu Agape - pochodzącego z filozofii starożytnej (stgr. agapi, agape).
Musi być... miłość transcendentalna, ofiarna, duchowa, pragnąca dobra, uniwersalna.
W teologii chrześcijańskiej - Agape, uważana jest za najwyższą z cnót.
Bez niej nie ma możliwości (moim zdaniem) rozważania obietnicy zbawienia.
Puenta wiersza zawiera bardzo głęboką refleksję. Jej sens, pozwolisz, że zachowam dla siebie i ominę w komentarzu.
Bardzo się cieszę, że opublikowałaś i tutaj (na tym portalu), ten przewspaniały wiersz! Pamiętam ten utwór doskonale. Nadal wywiera na mnie silne wrażenie... i tak już zostanie.
Zostawiam ocean gwiazd.
Najserdeczniej Cię pozdrawiam, Droga Wando! Dziękuję za doznania płynące z Twojej poezji.
Pisząc komentarz do Twojego znakomitego (bez wątpienia) wiersza, napisałam we wrześniu, że puenta wiersza wyraża głębię, której sens wolałabym zachować dla siebie...
Nasza rozmowa wyłuszczyła ten sens, samoistnie. Człowiek zbawia się poprzez własną miłość do ludzi i świata, a jeżeli zbawia się poprzez swoją miłość, to adekwatnie innego (zbawienia) niż to, które jest tożsame z jego podmiotowością - nie potrzebuje.
Natomiast zastanawiam się, co z ludźmi, którzy tej miłości w sobie z jakiś powodów, braków, deficytów nie zdążyli w sobie wykształcić, bądź nie umieli tej miłości w sobie odnaleźć. Myślę, że dla tych ludzi religia niesie pocieszenie i zapewnia ich o zbawieniu.
Dodam jeszcze... wychodzi na to, że wciąż coś dopowiadam/dodaję:)) Moim zdaniem żadna religia nie może wpływać na procesy poznawcze człowieka. Mamy zagwarantowaną wolność sumienia i wyznania zarówno biorąc pod uwagę przekonania religijne jak i niereligijne, o czym wielu z nas zapomina.
To wielka przyjemność dla mnie móc konwersować z Tobą, Droga Wando, dziękuję, że Jesteś i Twoja poezja:)
Życzę spokojnej nocy.
To dopowiedzenie jest niesamowicie zaskakujące - znowu mam wrażenie pokrewieństwa dusz i z tyłu głowy pytanie, kim jesteś, że jesteś tak bliska, że czasami mam wrażenie, iż werbalizujesz moje myśli, jakbyś umiała w nich czytać. A przecież to są Twoje refleksje, płynące z Twojej niezwykłej mądrości... Trudno to wyjaśnić, tym bardziej jestem zafascynowana.
Dziękuję, że jesteś :)
Lariso, dziękuję Ci za odpowiedź i to dopowiedzenie. Bardzo cenię Twoją intuicję, Twoje wypowiedzi interpretacyjne za każdym razem udowadniają, że masz jej wielki dar. A ja lubię słuchać, gdy mówią osoby o takim darze.
Jestem mile poruszona, bo nie odrzuciłaś nakreślonych tu przeze mnie ołówkiem ścieżek, tylko pięknie je pokolorowałaś - i to w podobnym kierunku. Co dodatkowo wzbogaciło wiersz, który jest dla mnie mega ważny. W konotacji pojęcia "zbawienia" różni nas, że tak powiem, religia - bo ja uważam, że człowiek absolutnie nie potrzebuje zbawienia, zbawiania i niczego w rodzaju tych spraw w rozumieniu religijnym - ale to, jak widać nie przeszkodziło nam zgodzić się co do intuicyjnego postrzegania realnej esencji miłości.
Bardzo Ci dziękuję za tak szlachetne ubogacenie moich rozmyślań. Pozdrawiam najcieplej :)
Powróciłam dzisiaj ponownie do naszej rozmowy. Już wczoraj o tym myślałam, ale dzisiaj dodam coś jeszcze z własnych, osobistych przemyśleń/spostrzeżeń.
Znane jest zjawisko/fenomen, że osoby w ostatniej godzinie życia, wzywają swoich najbliższych (mężów, matki, ojców, rodzeństwo i tak dalej...), których kochali albo nie zdążyli im powiedzieć, że kochali. Nasuwa to wniosek, że miłość jest tym ostatnim oddechem... Odchodzą z miłością... odchodzą poprzez miłość (integrację ze swoim "ja"), to ona jest silniejsza od wszystkiego, co zawiera ideę/iluzję. Co moim zdaniem potwierdza, a właściwie tak mogę przypuszczać, że więź jest 'generatorem' miłości i jej 'rozrusznikiem'... Myślę, że osobiste przemyślenia nas wszystkich znajdują naukowe potwierdzenia lub zaprzeczenia.
Nasza. ludzka intuicja jest doskonałym źródłem dla nauki, a dla nas ludzi... podszeptem prawdy, której tak uparcie szukamy.
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Ciebie, Droga Wando swoim intuicyjnym 'wywodem':)) Czułam, że muszę to dodać.
Najserdeczniej Cię pozdrawiam:)
Wspaniałe są Twoje swobodne rozmyślania na temat miłości, która jest wszechobecną nadwartością w życiu człowieka poszukującego. Pozwól, że pominę w naszym dialogu, znaczenia pojęcia miłości w religiach abrahamowych, bo nie tego zagadnienia dotyczą nasze przemyślenia.
Nasza rozmowa dotyczy wiersza, którego przesłanie idzie dalej, a mianowicie w zagadnienie zbawienia poprzez miłość i próbę odpowiedzi na pytanie, czym jest miłość i co jest jej odniesieniem.
Uważam, że układem odniesienia jest więź, ale trudno tę więź zrozumieć bez szerszego tła, czyli idei lub jak wolisz iluzji. Podział grecki był początkiem teoretyzowania o pojęciu miłości epoki starożytnej. Dzisiaj, przy obecnym stanie wiedzy, nauki i świadomości wydaje się być przeżytkiem, choć nadal dla wielu jest mało zrozumiany, ale to tak na marginesie mojej wypowiedzi.
Miłość wyraża się poprzez realizowanie więzi międzyludzkich, sama iluzja/idea, to za mało. Bez ludzkiego, osobistego doświadczenia w przeżywaniu miłości, człowiek nie mógłby zrozumieć transcendentalnego uniwersalizmu miłości. Nie mógłby pójść o krok dalej, pozostałby w cieniu osobistych(zawężonych) doświadczeń. Wyjście z cienia jest dla mnie otwarciem się na miłość związaną z naszą nadświadomością, poprzez naszą podświadomość - naszą skarbnicę o nas samych. Nadświadomość prowadzi już na otwarte przestrzenie miłości absolutnej, 'doskonałej'. Prowadzi do doznania duchowego o wiele głębszego, choć w pewnym sensie nadal abstrakcyjnego. Wszystko to jest możliwe poprzez więź z własnym "ja", tak jak piszesz: "zanurzeniu się w zintegrowanym 'ja'".
I tutaj dochodzę do punktu wspólnego moich i Twoich swobodnych rozmyślań, a mianowicie; nasza nadświadomość i wyjście poza własne "ja" albo najczystsza z nim integracja, pozwala nam dopiero odczuć, czym może być zbawienie. Miłość poprzez siebie może być drogą do zbawienia. "Jestem miłością, której szukam". Być może tak właśnie jest? I znowu jestem w punkcie wyjścia:)) Czy jest miłość silniejsza od zbawienia?:) Można założyć, że być musi/powinna.
Nie rozczarowałaś mnie, Droga Wando:)
Wspaniale było czytać Twoją wypowiedź i krok po kroku rozważać. Moja wypowiedź w tym temacie jest czysto intuicyjna:) Dziękuję, że mogłam się z Tobą podzielić moimi refleksjami i za zaproszenie do rozmowy:)
Najserdeczniej Cię pozdrawiam, Droga Wando:) Życzę spokojnej nocy.
Zawsze masz wspaniałą intuicję interpretacyjną i przenikasz wiersz jakby rentgenem :) Dziękuję za piękny, dogłębny komentarz, który niezmiennie odbieram jako zaszczyt.
Przy tej okazji przeniosę się na chwilę na grunt swobodnych rozmyślań - dzieląc się czymś, co być może Cię rozczaruje, chociaż oczywiście nie jest to intencją.
Jestem ciekawa Twojego zdania.
Nie mam respektu do podziału greckiego, podobnie jak do wykorzystywania zjawiska miłości w religiach abrahamicznych. Długo by uzasadniać, nie będę nudzić o tym tutaj. Sprowadzę temat do relacji (w sensie wzajemnego oddziaływania) miłości i więzi. Miłość jest wszechobecną nadwartością, w dużej mierze "realizowaną" poprzez zazwyczaj rozmaicie dysfunkcyjne więzi, a głębiej sposoby przywiązań, uwikłań, uwarunkowań kognitywnych, społecznych, kulturowych, religijnych. Większość z nas tak miłości doświadcza. Czy w ten sposób doświadczamy miłości czy pragnienia miłości? To ogromna różnica. Bo co jest układem odniesienia, więź czy idea?
Czy miłość abstrahująca od więzi z człowiekiem lub inną realną istotą, albo pozorująca taką więź, a polegająca de facto na podporządkowaniu ideom miłości i człowieka - jest miłością? Jeżeli idealizowana miłość transcendentalna jest miłością, a nie ideą, iluzją - to dlaczego potrzebujemy ją uosabiać lub materializować?
W moim skromnym rozmyślaniu, miłość transcendentalna jest właśnie obietnicą zbawienia. Zbawienia od - w wielkim uproszczeniu - jungowskiego "cienia" i jednocześnie... od bezwzględnej odpowiedzialności za istnienie, co dla uproszczenia nazwę "światłem". Na wszelkie sposoby unikamy w życiu "integrowania cienia"; idea (choć wolę słowo: iluzja) miłości oderwanej od więzi jest jednym z tych sposobów. Umieszczamy ów cień poza sobą. Tak samo na wszelkie sposoby unikamy "integrowania światła", umieszczając je poza sobą. Bo co by było, gdybyśmy odkryli własną pełną odpowiedzialność za miłość na Ziemi?
Po cichu czasami myślę, że - być może - doświadczając najpiękniejszego oblicza euforii, najwyższego stanu duchowości, w jedności z uniwersum, w kontakcie z albsolutem czy w "dotyku" jakby wyższego, niepojętego dobra, owocującego potrzebą bezwarunkowego dawania - doświadczamy tak naprawdę apogeum najczystszej więzi ze swoją nadświadomością, więzi polegającej na immanentnej miłości, poprzez którą świadomie istniejemy. Inaczej patrząc, może nie wyjście poza "ja" z nadzieją transcendentalnej miłości, a doskonale pełne zanurzenie w zintegrowanym "ja" jest najgłębszym duchowym doświadczeniem bezwarunkowej miłości?
To niepopularne spojrzenie. Strasznym byłoby odkryć, że tu na Ziemi nie istnieje wszechobecna, zewnętrzna, "ratująca" miłość, a tylko ta, która istnieje przez nas samych (co - być może - odkrywamy po śmierci?).
Myślę, że tego typu rozmyślania, pytania, mogły mi towarzyszyć, gdy pisałam ten wiersz.
Jestem miłością, której szukam.
Pozdrawiam Cię najserdeczniej :)
Żyć tylko po to, by oczekiwać lepszego "życie po życiu" nie kochając, nie dając sobie szansy na przezwyciężanie dzięki niej życiowych przeszkód i trudności, jest klęską, przecież to właśnie miłość rozumiana szeroko, jest drogą do pełnego urzeczywistnienia się człowieczeństwa, a w konsekwencji drogą do zbawienia.
5/6
Serdecznie pozdrawiam Wando:)⭐
Prawdziwa, szczera, czysta miłość ma moc przezwyciężania przeszkód, ale nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie...trzeba być w czepku urodzonym, żeby spotkać taką miłość...często wydaje nam się, że to miłość, ale z czasem okazuje się, że to była fikcja, którą sobie sami wykreowaliśmy w wyobraźni, bo rzeczywistość w bezwzględnym i brutalnym świecie wszystko koryguje...często zostawiając rozczarowanie i żal...
Pozdrawiam serdecznie Wando :)
Przepraszam, JoVi, czy ważne kto? Ważne, że tej poezji nie jest w stanie zaszkodzić żadna niska nota. Poezja, to sztuka, która zostaje w sercu... na zawsze. Nie wszystkie wysoko oceniane wiersze zostają w pamięci czytelnika na dłużej niż trzy minuty...
Poezja Wandy zostaje w sercu na zawsze. I nie jest to żadne "przymilanie się" z mojej strony, tylko i wyłącznie stwierdzam obiektywną prawdę.
Widocznie są czytelnicy, którzy lubują się w niskich notach.
Mnie i Ciebie, to razi, bo to jest niesprawiedliwe, ale czy razi innych? Może jeszcze ktoś wyrazi swoje zaniepokojenie niskimi notami pod tym wierszem?
Poczekajmy. Jak mawiali starożytni Grecy - "Tutaj Rodos, tutaj skok".
Serdecznie Cię pozdrawiam, JoVi oraz Autorkę tego znakomitego wiersza.
Nie wiem Wando, kto dał takie niskie oceny, ale ewidentnie to jest ludzka złośliwość, ja oceniłam najwyżej jak mogłam, a gdybym mogła oceniłabym jeszcze wyżej :)
Chciałbym, żeby tak było, żeby miłość, dobro były silniejsze od nienawiści i zła, ale szczerze, nie mam tej pewności, jaka miałem gdy runęła komuna. Boje się, że rozpętana nienawiść nas pogrąży.
Serdecznie pozdrawiam, a wiersz bardzo przemawiający i oby przesłanie się spełniło.
Gęstość i prawda bez zbędnych ozdobników. Powiedziałabym nawet, ze jest to wiersz ascetyczny, ale własnie przez to ma moc. Nie owija w bawełnę, nie tworzy obrazów tylko tnie aż do kości. "Miłość musi być silniejsza" brzmi jak refren albo mantra.. Niezwykle wyrazisty wiersz, Wando. Jak dla mnie 5/6
Wprawdzie bez pytajnika, ale jednak widać pytanie postawione na krawędzi bólu: co naprawdę podtrzymuje człowieka?
Odpowiedzią jest, że tylko miłość większa niż lęk i nawet większa niż wiara w nagrodę potrafi ocalić.
Wybrzmiewa teza: bez kogoś do kochania nie da się przetrwać, choćby nie wiem co obiecywali.
6/5
Nasza strona korzysta z plików cookies. Używamy ich w celu poprawy jakości świadczonych przez nas usług. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji na temat wykorzystywanych przez nas informacji zapisywanych w plikach cookies znajdziesz w polityce plików cookies. Czytaj więcej.
Klauzula Informacyjna
Szanowni Użytkownicy
Od 25 maja 2018 roku w Unii Europejskiej obowiązuje nowa regulacja dotycząca ochrony danych osobowych – RODO, czyli Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).
W praktyce Internauci otrzymują większą kontrolę nad swoimi danymi osobowymi.
O tym kto jest Administratorem Państwa danych osobowych, jak je przetwarzamy oraz chronimy można przeczytać klikając link umieszczony w dolnej części komunikatu lub po zamknięciu okienka link "Polityka Prywatności" widoczny zawsze na dole strony.
Dokument Polityka Prywatności stanowi integralny załącznik do Regulaminu.