Anioł Alfa (poszukiwany)
Ręce złożone, oddana, pobożna,
a w snach ucieka w czeluście duszy,
z rozsądkiem o doznania kopię kruszy!
Ktoś ją zatrzyma, ktoś ją oswoi?
Gdy pozna bliżej czego się boi,
użyje sprytu i ją podejdzie,
złapie, przeżuje, no i...odejdzie.
Wróci wnet do mnie płocha, zraniona,
wtuli się w skrzydła, szatę, ramiona.
Szepnie - "Aniele, Ty ostrzegałeś,
ale mnie taką durną wybrałeś..."
Przygarnę, opatrzę, pogłaszczę po głowie,
a ta łzy przełknie i tak mi dopowie:
"Wiedziałeś, że za mnie otrzymasz premię,
Bóg mówił Tobie, co w sercu mym drzemie.
Nie jęcz, że znowu nie usłuchałam,
wiesz przecież, że dobre intencje miałam!"
I patrzę tej babie głęboko w oczy,
sądząc, że granic już nie przekroczy.
Jednak gdy tylko wiosnę zwąchała,
Patrzę - a ta w stokrotkach skąpana cała!
Pląsa radośnie, jak w rui koty,
pier***ę, szukam innej roboty!
