“Głusza” w Górach Skalistych
Gdy wyruszam z Calgary, jadę wolno, bo stary
Ze mnie człowiek, lecz żyję przygodą.
Pęto ‘garlic’ kiełbasy, skrzynkę whisky na wczasy
Zawsze biorę... i... ‘sure’... żonkę młodą.
Mówię do niej – aniele – bo od Basi zbyt wiele
W moim życiu zależy ‘from Adam’;
Od problemów ratuje, czasem musi... sztorcuje.
Kiedy chce żebym siadał... to siadam.
Szosa auto nam niesie, między skałami w lesie,
Drzewa pną się, do nieba, wysoko.
Także w Górach Skalistych są jeziora przeczyste;
Widok cieszy i duszę, i oko.
Nastrój wczasów narasta, nagle moja niewiasta,
Znaczy żonka, mi szepcze do ucha:
- Wiesz, jak ja lubię ciszę, a tu wkoło coś słyszę,
Nawet ‘AC’ mi za głośno dmucha.
Zatrzymałem się, ruszam, zobaczylem ‘sign’ „Głusza”,
Skręcam ostro i walę przed siebie.
Chwilkę małą zabrało i już auto się wlało
W taką ciszę..., że ‘ja proszę ciebie’.
Od tej pory gdy słyszę, Basia prosi o ciszę,
Biorę żonkę, kiełbasę i whisky.
Wyruszamy do „Głuszy” (tu wyjaśniać nie muszę,
Gdzie jest miejsce tak bardzo nam bliskie).
‘garlic’ - czosnek
‘sure’ - oczywiście
‘from Adam’ - od poczatku, od zarania
‘AC’ - (air condition) - klimatyzacja
‘sign’ - napis
Boguslaw Maciejewski Lipiec 2025
