oczy ziemi
zamknęły się oczy ziemi
mgły nad łąkami dookoła
przykryły pasy zieleni
nie ma dna pod kwiatami
czas wodzi na pokuszenie
sny pieli wodnistą chustą
dla nich to cud i zbawienie
cisza jakby z kamienia
przysiadła na skraju brzasku
z dna wypłukuje imiona
i chowa je w ciepłym piasku
woda podchodzi pod serca
liże korzenie z umiarem
wszystko, co było ciężarem
teraz staje się darem
wiatr drzewom włosy rozplata
kierując je w stronę nocy
tam gdzie horyzont zanika
a światło nie szuka pomocy
wśród traw zapalają się krople
jakby ktoś szeptem je tulił
i wszystko, co było zamknięte
powoli do życia się budzi
