strach
który mknie bez kontroli
jak rozpędzony pociąg
bez stacji końcowej
bez spojrzenia wstecz
ciągnie nas
ku śmierci cicho
bez pytań
bez obietnic powrotu
boję się
że nie wrócę
nawet z nowym imieniem
z innym kolorem oczu
z sercem zszytym inaczej
obawiam się
że Cię nie poznam jutro
albo dziś jeszcze będąc tą tutaj
na chwilę
na oddech
na jedno drżenie powiek
czas płynie przeze mnie
jak zimna rzeka
a ja stoję na brzegu
poddając się
ulotności życia
słońce tak pięknie zachodzi
Klaudia Gasztold
