majowy romans
słońce leniwie wstawało
odganiając zimne powietrze
nikt o niczym nie wiedział
niczego nie podejrzewał
wyszłam jak zawsze
Ty zapewne też
nie budząc wątpliwości
że to będzie najpiękniejszy wieczór
drewniane domki
w gęstym lesie
mój las był dla Ciebie łąką zbawienia
delikatne igiełki
muskały zmęczone usta
a skowronki ćwierkały
niczego nie świadome
a może właśnie
one wszystko wiedziały
widziały nasz spacer
po opuszczonym moście nad Wisłą
kiedy zachód słońca sięgał zenitu
pożółkłe kłosy niedbale tańczyły
podobnie po tym
jak zamknąłeś drewniane okiennice
biały wilk przywitał księżyc
cały blady od wzruszeń
ucichł na długo przed nami
tylko świerki znają prawdę
rasowe skowronki
i ten feralny księżyc
który zainicjował majową noc
pieczęcią wilka stojącego na kamieniu
z głową ku górze niczym samiec alfa
o Twoim imieniu
Klaudia Gasztold
