Pan Mroku
Kiedyś dawno
Poznałem Pana
Pan Mroku
Takie imię
Mu nadano
Na ławce
Późnym wieczorem
Lubił siedzieć
Patrzeć się
Na innych
Był sam
Był smutny
Towarzystwa pragnął
Tak pomyślałem
Podszedłem wtedy
Przywitał się
Grzecznym tonem
Nosił maskę
Skrywał emocje
Nie zdejmował
Był bezpieczny
Tak chciał
Spytałem się
"Co słychać"
On odpowiedział
"Smutno mi"
Miał maskę
Nie widać
Uśmiech widniał
Skrywał ból
Jego ciężar
Mnie dosięgnął
Byłem silny
"Jak pomóc?"
Spytałem się
Westchnął głośno
Palcem wskazał
Na boisko
Dziecięca radość
Tęskno mu
Chciał tego
Ponownie doznać
Współczułem mu
Usiadłem obok
Porozmawiałem szczerze
Byłem młody
Rady dałem
Jakie znałem
Spojrzał się
Na mnie
Opowiedział mi
Swoją historię
Była przykra
Przygnębiająca wręcz
Słuchałem go
Z zainteresowaniem
Nie chciał
Takiego życia
Siedziałem dalej
I słuchałem
Otworzył się
Jeszcze bardziej
Ulżyło mu
Tak uznałem
Polubiłem go
On mnie
Również polubił
Długo rozmawialiśmy
Wsparłem go
On wstał
Maskę zdjął
Ujrzałem uśmiech
Śmiał się
Był szczęśliwy
Ja również
Pomogłem mu
Spotkaliśmy się
Dnia następnego
Bez maski
Pan Mroku
Innym człowiekiem
Się stał
Ucieszyłem się
I tak
Kolejne dni
Tak wyglądały
Do dnia
Kiedy zmarł
Przykro było
Płakałem długo
Lecz potem
Wyniosłem lekcję
Dzięki niemu
Temu doświadczeniu
Zacząłem pomagać
Wszystkim potrzebującym
Pocieszać ich
Każdy człowiek
Nosi maskę
Za nią
Kryją się
Prawdziwe emocje
Niestety tłumione
Każdy człowiek
Wreszcie zrozumiałem
W sobie
Ma takiego
Pana/Panią
Mroku...
