carmina burana...
stał osamotniony
w niewielkim ogrodzie. chyba niepiękny już ale jego koślawe odnogi ukrywały piękno dąb wyznaczał granicę posiadania i niczym niezmąconego spokoju w powietrzu unosił się zapach dzikiej mięty. ogród… w jego oczach był piękny. nieduży zarośnięty krzewami czarnych porzeczek hortensjami peoniami i przekwitniętym rabarbarem i pokrzywami. tak zagubieni gdzieś pomiędzy wczoraj a jutrem podchodziły do przewijającego się między kamieniami szklanego potoku. przesiane przez liście promienie słońca muskały jego pomarszczony czas…
nagle zrobiła się cisza i gdzieś z oddali popłynęła mistyczna i poruszająca „Carmina Burana”. pierwsza część inwokacja do losu i szczęścia zawsze zapierała dech dusiła ale jak pięknie. kolejne części przywoływały wspomnienia
O fortuna
"o Fortuno, jak księżyc zmienna,
zawsze rośniesz, lub malejesz.
życie nienawistne teraz gnębi,
teraz koi kapryśnym umysłem.
nędzę i potęgę lód topi jak śnieg" .
Czas Wiosny
„oto z dawna upragniona
wraca radość wiosny,
purpurowa kwitnie łąka,
słońca hymn radosny
smutku mgły rozprasza,
idzie lato, resztki zimy
ze świata wypłasza”
W tawernie
"kto przegra za wszystkich płaci,
i wszyscy piją i jedzą,
raz piją za swoich braci,
dwa za tych, co w ciupie siedzą,
trzy razy za tych, co żyją,
cztery za biedne cygaństwo,
pięć za tych, co w ziemi gniją,
sześć razy za chrześcijaństwo" .
Miłość
„piękne twoje oczy,
cóż im zdoła sprostać,
piękne włosów sploty,
piękna cała postać.
czerwieńsza od róży
i od lilii bielsza,
ze wszystkich na świecie
piękność najpiękniejsza!”
wciąż jestem tutaj szczęśliwa…
