Cisza po drugiej stronie
kiedy światło nie ma już odwagi
zostać dłużej.
Siada obok,
jak ktoś, kto zna wszystkie moje wersje
i żadnej nie ocala.
Łzy nie zawsze płyną —
czasem tylko ciążą pod powiekami,
jakby bały się upadku.
Oddalenie zaczyna się cicho,
od braku pytań,
od odpowiedzi skracanych do minimum.
Dni rozciągają się bez sensu,
każdy z nich
zostawia więcej miejsca niż powinien.
Twoja nieobecność
ma konkretny kształt:
puste zdanie,
nieużywane imię,
echo w klatce piersiowej.
Samotność nie jest brakiem ludzi —
jest chwilą,
w której nikt już
nie czeka po tej samej stronie.
