Pod Twoją...
Pozwól, by Syn Twój Umiłowany
stanął dziś jako żywy przed nami.
Pozwól, by jego zbolałe ciało,
które krew za nas na krzyżu przelało
dało nam sens wiary i odkupienie.
Żeby na darmo nie poszło cierpienie.
Pozwól proszę Ty, której Matczyne Serce
widząc śmierć Jego, pękło w rozterce,
dało nam Kroplę Boskiej Miłości.
Chcemy być wolni od nieprawości.
Matko czuła, która o wino w Kanie prosiłaś,
natchnieniem dla cudów Mu przecież byłaś,
dostrzeż ręce w modlitwie splecione,
usta szepczące "Pod Twoją obronę".
O Matko!
Która swe dzieci opieką Syna objęłaś,
zawsze mi Przyjaciółką Serca byłaś.
Ty modlitw moich pod swe ołtarze
przyjęłaś ogrom i smutek w darze.
Serce, które łez tyle przed Tobą wylało,
serce, które kochać i cierpieć umiało.
Bądź mi opoką, gdy znowu spłonę,
bym oddać się mogła pod Twą obronę.
Ułóż w słowa to, co w Duszy noszę,
zanieś dziś Jemu - o to cicho proszę.
Niech skinie na mnie tą, która w tłumie
błądzi jak we mgle, niewiele rozumie,
rozważa zachłannie sens istnienia swego,
dla jednych ważnego, dla innych zbędnego.
