Fabryka marzeń
zapach doktora smaru i benzyny
łaskocze nos.
Oczy widzą kraty koszul flanelowych
i czarne buty
twarde jak podłoga hali.
Stal rżnie stal — gwałtownie, mokro.
Wypluwa wstęgi.
Czarna kawa i dym papierosa
zbliżają ludzi.
Fach robi robotę – zimną i twardą.
Metal piszczy w tranzystorze.
Pot gryzie bolące mięśnie.
Głód robi przerwę
na kubek mleka z żółtym kożuchem
i odgrzewaną parówką od dziecka.
Młot śrubuje normę
na fajrant
jak zezowate oko kierownika.
Metalowa drzazga w oku
zakręciła łzę
jak wiertło w otworze.
Zamiast miękkich kapci i gazety w domu —
pogotowie
i L^2
ze śrubką w kieszeni.
