Tresowany żołnierzyk
w okopie —
na rozkaz.
Tam, gdzie kości gniją
w błocie i odchodach.
Język drży,
szczęka zaciska się
w agonii.
Modlitwa nie ma adresu.
Karabin maszynowy,
garnitury
i sutanny
błogosławią.
Order śmiechu
za rękę, nogę
i życie.
Żebra pamiętają.
Matce pęka ciało
po synie.
Żona w czerni.
Płód oddycha.
Dziecko
nie zna ojca.
Dla rządu —
rubryka
w raporcie.
Salwami
przykrywają pozory.
Wystąp do apelu!
Bóg Honor Ojczyzna —
puste miejsce
w rejestrze.
