Majówka odhaczona
Głód nie pości brzucha.
Sznita, repeta – zęby smaku
czują wilgotność języka.
Oma zawsze mówiła:
„Mój żur lepszy
niż wodzionka Opa”.
Fater w ogrodzie,
wuszt na grillu skwierczy.
Tłuszcz kapie jak gorące łzy,
węgiel dymi, ogień syczy.
Brzuch już pełny, nic się nie mieści.
Ojciec patrzy,
matka nie widzi –
gorzałka wychodzi z cienia.
Będzie szczypać usta
i rozwlekać nogi.
Brzuch pełny, krok chwiejny –
majówka odhaczona.
Polopiryna śmiechem czeka
w apteczce na górnej półce.
