Warnijo mojó
z dodanymi dwoma strofami.
W zima to nolepsi je cołó famelijó
w chałupsie siedzić.
I godać i godać za wszystke ciasy.
Óma i Matulka z ziołny sztrykowała rankazie i
zoki.
Naziancy radowania to dzieciuki mnieli,
zaboziali sia, wej weno wej!
Za dnia na bagnie buł karasel,
a bez sznyjmona na Warniji zimy nie ma.
Knafle z wangla, na łbzie stary tygel,
i fejn że hej!
Zimą to najlepsze domowe wieczory są,
jest czas nagadać się za wszystkie czasy
i podziwiać Babci i Mamy druciane robótki,
rękawice wełniane i skarpety i
niestraszny już mróz.
Najwięcej radości to dzieci miały.
Karuzela na stawie- zabawa- weno wiesz!
A bez bałwana zimy na Warmii nie ma.
Guziki z węgla, na głowie stary garnek.
i fajnie i błogo, że hej!
Mamo piszę do Ciebie list znów,
a dziś był taki mroźny nów.
W dłoni świat zagarniasz
i śmieją się donośnie chwile.
A Ty uciszysz krzyk dziecięcych kwileń.
Te bliża i dale są takie zawiłe,
jeszcze raz zatańczyć na łące w czerwonej
sukience.
Mateńko , wiem że kiedyś to będzie możliwe.
