ze słońcem w zenicie
w niebycie zawieszone
piękna twarz ciepły baryton
budzi pragnienie ze słońcem w zenicie
moment upojenia nie powróci
stałam przy zatoce oczarowana
postacią głosem zrządzeniem losu
jak surrealistyczna bajka
skąpana absurdem z francuskiej poezji
był dżentelmenem w każdym calu
delikatnie otoczył ramieniem
powoli wprowadzał w trans
urzeczoną falą przypływu
pozostałam nieruchoma
ogarnięta czułości obłoczkiem
onieśmielona odpowiedzią
na wibrujące ognikami szepty
czyżby nadeszła godzina
naznaczona bliskości sygnałem
Bożena Joanna
sierpień 2025