Spisani na wiarę / Satyra
W mrocznej fabryce maszyny zgrzytają,
W gips małe mózgi na siłę wkładają.
Dziecko na świat ten z nadzieją spogląda,
Lecz bat nadzorcy pokory już żąda:
„Za dużo pytań! Wolności za dużo!
Zasady mędrców niech życiu posłużą!”
Kładą na taśmę, zdejmując im z głowy
Myśli swobodne. Produkt jest gotowy.
„Słuchaj starszego, choć bzdury powtarza,
Święta jest wiara i mądrość ołtarza!
Porzuć pytania, nie szukaj dlaczego,
Formułki klepaj do zmierzchu jasnego.”
Wpajają bzdury od samej kołyski,
Palcem wskazując i karę, i zyski.
„Rację ma urząd i czarna sukmana,
Słuchaj ich ślepo od nocy do rana!
Świat jak drut prosty, wolny jest od cieni,
Mózg ma być skałą wśród ziemskich przestrzeni:
Twardy, zaklęty, zamknięty na wieki,
Święty dla każdej tu ludzkiej powieki!”
Rośnie dzieciątko w ciasnoty pancerzu,
Zamiast swobody ma kraty w kołnierzu.
Gdy zaś dorośnie, to samo już szczuje,
Każdą myśl wolną brutalnie krępuje.
„Tak nas uczono! To święte są słowa!”
– Krzyczy ten robot, maszynowa głowa.
Sukces fabryki! Tłum klaszcze radosny,
Mamy roboty od zimy do wiosny!
Idą posłusznie pod cudze sztandary,
W głowach bezmyślność i fałszywe dary.
Twórca się śmieje, choć łza w oku błyszczy,
Gdy dogmat rządzi, co wolność tak niszczy.
~ Pióro Amora ~
© MCMLXXXIX
