Internety
przecinkę mam wprost na Magurę,
a teraz, gdy śnieg już zlizany,
wciąż biała ścieżyna
ujmuje.
Umiera mi droga na wietrze.
Jej delta zarasta niebiesko.
Ciekawe, czy stamtąd spogląda
z czułością ktoś z sercem jak dziecko?
Gdyby podciągnięto stąd linę
jak to w wyobraźni i można,
być może i z prądem herbatkę — wysłałabym.
W ancug dorożką.
Podniebna na i nie herbatka
w zaprzęgu niczym
w trolejbusie.
A pan, co nadajnik zakłada
na szczycie: na zdrówko — dało się!
(Umówmy się... ;-)
