Historia wiersza, który mi wyszedł
Ładny ostatnio wiersz napisałem...
super wiersz bo to poezja znakomita
mówi mój kumpel i szybko go czyta
w końcu z redaktorem się spotkałem
Ja jestem poetą ? Cóż tutaj po mnie?
odpowiadam jemu bardzo nieśmiało
a poza tym na tomik to chyba za mało
a on: będziesz sławny i to ogromnie
Ale ci wiersz wyszedł... to są nie żarty
będziesz miał go w nakładzie tysiące
do tego zachwyty i brawa też gorące
tak mówił kolega na krześle rozparty
Przynieś mi tylko do redakcji kopię
będziesz wieszczem jak mało kto
więc już nie mów mi te ,,wiśta wio’’
trzymaj się na razie dzielny chłopie
Ale ci wyszedł – słowa kumpla brzmią
ze wzruszenia kopii zrobić nie zdołam
jutro, potem kumpla znów przywołam
bo mi dzisiaj palce ze wzruszenia drżą
Rano wstaję wyspany następnego dnia
bo smacznie i nawet dłużej pospałem
ale gdzie jest wiersz? tak rozmyślałem
gdzie jest kartka i treść tak udana ma ?
Muza obok mnie siedzi i coś tam nuci:
wiersz ci... wyszedł mój drogi i dlatego
nie wiadomo po co ? dokąd? i dlaczego ?
bo skoro wyszedł to chyba już nie wróci...
