Dymisja autora
ludzie odeszliby od zmysłów
i zaczęliby mnie nachodzić
- po kolei i wspólnie - deptać
moją drogę, po której chodzę
jak dotąd i niby ktoś normalny
dlatego więcej nie mogę
bo mi zaorzą wszystkie kierunki
a Słupnikiem już byłem, nuda
takich świętych trzeba leczyć
mówiłem mu, ale mnie zbeształ
i nie pozwolił zostać. Lipa!
Nie wrócę tam, gdzie pajęczyny
zatrzymują światło i zmieniają
każdy ruch w powolne konanie!
Nie, nie, nie, już nie, idę sobie
więc każdy może iść ze mną
zamiast wracać do zmysłów...
Poczekam w "Milczeniu".
Resztę żegnam.
