Wiersz z wierszy
zgrabne i ładne Warszawianki
dziewczęta piękne i prawie gołe
kraina wiecznej młodości
nimfy z ogólniaka
dziewczęta hoże proste jak badyle
fontanny młodości
oczy jak maliny w cukrze
przez błękit blady szła dziewczyna
przez miejskie błękity
przez pełne atrakcji miasto
sama z siebie jest poezją
w nocy rozbierze się do namiętności
„jeszcze tylko raz usłyszeć
szalony serca głos
a potem wielka cisza a potem noc”
O starcze pełen spokoju
nie bój się starości
przynosi ona spokój i rozsądek
młodość nigdy nie powróci
nie spisujcie starych ludzi na straty
starość nie jest przekleństwem
starość to jedyny sposób by żyć długo
miłość nie zna wieku
serce pozostaje młode
wspomnienia to najlepsze
co się ma z życia
moja pamięć już nie rozpoznaje
w lustrze własnej twarzy
oczy przygasły jak dopalające się ognisko
stare lustro z dawnych lat
utraciło ostrość widzenia
młoda dziewczyna i ekstrakt
z muchy hiszpańskiej dla starca
poeta wierszem czołga się po ziemi
