Dzień Kobiet – rada dziadka Bodka
Jest szczególny dzień marca, od młodzieńca do starca,
Cały męski ród w istnym amoku.
Każdy kwiatek ma w dłoni, do wybranki swej goni...
Tak niestety się dzieje co roku.
Czy uwierzyć wypada, że niewiasta jest rada,
Widząc w ręku mężczyzny kwiat dla niej?
Czy przez głowę nie leci, za co jest ten bukiecik:
Gotowanie, sprzątanie, czy pranie?
W inne dni i miesiące, przecież kobiet tysiące
Swoich panów hołubią jak dzieci.
Tego chłopy nie widzą i się nawet nie wstydzą,
Więc musiałem dla panów wiersz sklecić.
Od tej pory Dzień Kobiet moi drodzy panowie,
Proponuję (bo myśl bardzo zdrowa):
Niechaj ósmy zostanie, ale dzień Pań i Panien,
By każdego miesiąca świętować.
Wciąż wątpliwość mam w głowie, czy Kobieta nie powie:
Tylko tuzin... co roku? Za mało!
Więc potrójmy zadanie, podejmijmy wyzwanie:
Bądźmy mężni... jak na nas przystało.
W każdym miesiącu co się, daty kończą na osiem,
Pan przystroi się z rana w fartuszek,
Zajmie dziećmi, obiadkiem, potem wymknie ukradkiem,
Kupi żonie... kolejny łańcuszek.
Wtedy... może z kwiatuszkiem, pocałować za uszkiem,
Szepnąć czułe słóweczko... w łazience.
Kiedy zmięknie... się zdarza, gdy wciąż będzie powtarzać,
To pozwoli... nadzieja... na więcej.
Może nawet na harce, bo naczynia w zmywarce,
Już umyte, dzieciaczki też w betach.
Moi drodzy panowie, dzisiaj tyle podpowiem,
Wiem co mówię, się znam na kobietach.
Bogusław Maciejewski 8 marca, 2026
