Po drugiej stronie wiatru
w ciszy odpiera
sztormowe przypływy.
Z zewnątrz
przypomina przystań
spokojną, jak rosa
o świcie.
Zdyszany los
niesie szarość dni
jak garść popiołu
w kieszeniach czasu.
Czasem tylko
między chmurami myśli,
przemknie drobne światło
znak,
że sens jeszcze oddycha.
A dusza, cicha i pokorna,
jak ptak po burzy,
przysiada na chwilę
na kruchej gałęzi dnia
i wypatruje przyjaznej
obecności dłoni,
przy której
nawet milczenie
staje się domem.
