Jak wściekły kot
niby to był sen
który okazał się prawdą
goniła mnie żona
uciekałem
jak spłoszony kot
przed utratą głowy
wskoczyłem na drzewo
piłę trzymam w ręku
obcinam gałęzie
bez lęku że spadnę
w którymś momencie
sąsiadka pyta
Waldku co tam robisz
czy wijesz sobie gniazdo
uważaj
bo coś się wylęgnie
w głowie mi zawirowało
w ostatnim momencie
chwyciłem się sęka
i zawisłem jak małpa
o rany sąsiedzie
przerażona sąsiadka krzyknęła
wtem Jadzia
przez okno wyjrzała
zdjęć narobiła
zbiegła na dół drabinę podstawiła
stary ty masz szczęście
że za ciebie wyszłam
