Nie miłosny
czego nikt nie nazywa.
Psy czekają w kolejce,
suka miłość swą wypina
do przodu.
Mięso drży.
Krzywe jęki w powietrzu,
nogi rozchyla św. dziewica.
Szept tylko łagodzi
podrażnione miejsca.
Trzy palce w czerwieni,
potem łyk taniego wina –
po wszystkim.
Dziki taniec na koniec,
krzyk, który nie zna miłości.
Nikt nie zapytał,
czy boli.
Mdły pocałunek na do widzenia,
moneta rzucona w dłoń.
Świętość wychodzi z pokoju
z pustymi oczami.
pro-fanum
