Limeryki nieco odjechane
Raz po paru głębszych dżokej w Gazie
Miast na koniu usiadł na pegazie
I nad Izraelem
Rakiet stał się celem.
Niebezpiecznie w Gazie być na gazie.
Ku pewnej Zoi z Grudziądza
Wybuchła w Grzegorzu żądza.
Rzekł „Droga moja”,
A na to Zoja:
„Nie mówmy dziś o pieniądzach.”
Gość w karczmie, w gminie Wesoła
„Proszę skrzydełko!” zawołał.
Kelner dla hecy
Odrąbał z pleców
I podał skrzydełko anioła.
Raz klient w sklepie pod Świeciem
Nie mógł się zmieścić w żakiecie.
- Niech pan nie nudzi –
Rzekł subiekt – ludzie,
Podobno równi są przecież.
Z łba zdzira zdarła raz w Spirze
Kapelusz i skalp innej zdzirze.
Choć zdzirę medycy
Już leczą w klinice,
Nieprędko się z tego wyliże.
Skarżył się Arab raz w Mekce:
„Panie traktujom mnie lekce:
Ja troche mazuze
I zadna na dłuzej
Kobita ze mnom być nie kce.”
Kaśka Kowalska spod Ełka
Nocami, a nawet we dnie łka,
Bo wzlecieć niebożę
Pod niebo nie może,
Choć ma (przy podpasce) skrzydełka.
.
