BLADE RĘCE POEZJI
Po łokcie zanurzone
W prozie codzienności
Co szemrzącym strumykiem
Płynie przez sam środek duszy.
Ani śladu
Po wczorajszych wzruszeniach -
Wyschły łzy,
Co kamienie miały skruszyć
A wyżłobiły tylko głębokie bruzdy
Na nieurodzajnych zboczach serca.
Proza śmieje się poezji w twarz:
"Idź stąd lepiej, nie rób zamętu!"
A poezja
Postrzępionym piórem
Przegarnia wygasłe popioły,
Szukając metafor -
Jak błyszczących diamentów.
Proza jak zawsze prozaiczna
I skupiona tylko na sobie
Krzyczy: "Precz stąd poezjo!
Już mówiłam, że nic tu po tobie!"
