*Recykling
Rozlałeś ciszę którą teraz bezradnie zbieram.
ciszę pustych sumień… ciszę która wali w łeb.
Chciałam zdrowieć,
zdrowieć przez chaos? który przecież był początkiem.
Stary zegar coś szepcze... odbicie płacze w lustrze.
Natrętne myśli…
Dom gdzie pachną wspomnienia. to tak niedużo, a tak wiele.
Dom niespokojnej starości - siedem.
A w szufladzie niepamięci
marzenia okryte kurzem, żyją swoim życiem.
Tornado…
Trafił do mnie, trafił we mnie.
W bezmarkowych ciuchach
z bagażem doświadczeń wczorajszego dnia,
wypłakałam się na własnym ramieniu.
