*Maczo
Pochodzą ponoć z Marsa.
Kiedyś z szalonym wiatrem włóczyli się
po polach... zdobywcy.
Tak to zostało.
Wystarczy ładna buzia, zgrabne nogi...
Kolejny raz próbują oszukać żonę,
kochankę,
- życie...
Test zaliczony - koledzy łapka w górę
za odwagę.
Słodkie zniewolenie.
Dzień następny w pracy jakoś się przeżyło.
Z myślami pisanymi nadzieją,
że spotka panią emocji, niekoniecznie
tą co wczoraj.
Piaski czasu ruchome... potłuczone ego.
Nigdy nie zrozumiem, bo ja...
bo ja, jestem z Wenus.
