Płoną stosy miłości
Tak jak kura jajko
Choć schowane gdzieś
Sny podszyte bajką
Rzeczywistość śpi
Śni swój sen na jawie
Proszę pozwól mi
Tu masz dłoń i ramię
Który to już akt
Drugi trzeci czwarty
Chociaż tyle spraw
Stoję w drzwiach otwartych
Nie nie pójdę stąd
Nie mam dokąd odejść
Na nieznany ląd
W mgłę nicości w koniec
Potem zbudzą mnie
Złe uparte lęki
Pozostanie cień
Wyciągniętej ręki
Pozostanie głos
Szept ściszonej prośby
I zapłonie stos
Miłości i wiosny.
Gregorek, 19.4.26
