Śmierć
nieunikniony koniec płomienia.
Wybór wosku wytopi
odgórnie los ustalony.
Niewinnie narodzony
godnie chcę przeżyć.
Na czas pożegnania
gdy przyjdzie nie żyć.
Troski i męki
bieda i bogactwo.
Wszystko w kościanych rękach
nie przejdzie matactwo.
Oszustwo, przekupstwo, cena podana
śmierć niematerialna gardzi.
Rezerwacja w jedną stronę
reklamacji nikt nie uwzględni.
Gdy przyjdzie matka kosynierska
nie zwleka już dłużej.
Pustym wzrokiem spoglądając
iskrę skradła pocałunkiem.
