Sen pod kołdrą
wielkość życia mierzy się drogami
których wielu unika
bo są to ścieżki codzienności
gdzie dłonie brudzą się o ziemią przeżytych dni
a serce uczy się cierpliwości cierpienia
Nie dla sławy człowiek tam idzie
ani dla chwały
lecz dla tej iskry ukrytej w duszy by iść
która mówi-żyj
i żyję - chcę iść z Tobą dalej
Aby nie uschnąć z biegiem lat
jak drzewo bez wody
lecz rosnąć cicho między ludźmi
i dawać cień zmęczonym duszom
Jak balsam dla ciała
pachnący spokojem nocy
jak poranek przy kawie
gdy świat jeszcze śpi - wstajesz
I oto jesteś -Ty
moje schronienie w dzień
i w ciemności - nocą
Twoje rzęsy w świetle poranka
są jak skrzydła ciszy
a twoje brwi
jak łuk narysowany ręką Stwórcy
Patrzę, jak śpisz spokojnie
a kołdra strzeże snów
jak strażnik łagodnej tajemnicy
Szept mój jest cichy
lecz twoje serce słyszy
W twoich ramionach
znajduję dom
głaszczę twoją bladą dłoń
jak pielgrzym dotykający świętego źródła
Nie jesteś śmiercią,
choć tak mówią ludzie
Jesteś żywym srebrem
światłem ukrytym w ciele
którego każdy pragnie dotknąć
Mój aniele dnia i nocy
czasem pokorny
czasem buntownik
jak wulkan
który nosi ogień życia pod ziemią
A gdy świat milknie
cisza zaczyna śpiewać
Twój oddech staje się lekki
która przenika noc
i porusza moje ciało
jak wiatr porusza trawę
I wtedy poznaję tajemnicę - śmierci
śmierć nie jest końcem
Jest chwilą
gdy w oddechu ukochanej istoty
objawia się wieczność
Dlatego wołam w ciszy serca
usłysz mnie
Bo w Tobie
przychodzi światło
A wraz z nim
przychodzi życie
które trwa wiecznie i na zawsze
Razem we dwoje

Wiersz Miesiąca
Zaloguj się, aby móc zagłosować na Wiersz Miesiąca.