Mało kiedy
mając lat naście
wstępowałem do knajpy
przy herbacie siedziałem
gdzieś tam przy stoliku
ojciec wódę pił
śledzikiem zagryzał
zapominał że w domu
dzieci i żona z lękiem czekają
co będzie gdy wróci
wrzask a może z kredensu
wszystko wyrzuci
i będzie pełno szkła
już nieraz o tym pisałem
a ja uczyłem się żyć
by jego błędów nie powtarzać
mamusia tuliła nas
jak kwoka swe pisklęta
od ciosów osłaniała twarz
to nie był jedyny raz
mało kiedy była cisza
bogaty był wódę chlał
a ja uczyłem się życia
mając dziurawe buty
uczyłem się życia
