Alkopoeta
z siwym wąsem, stopy proteza
i codziennie w ręku "rakieta".
Henio - klarnet jakich już mało;
w oczach lampki (błyski radosne).
Czasem śpiewa prężąc swe ciało.
Stuk, puk w rytmie sztucznej goleni,
zabluźni też, przeklnie a jakże,
w słowach nic się nie leni.
Wersem, strofą chlasta jak pejczem
- winko, wódka niosą pomysły.
Niekiedy aż pod płotem klęczy.
Stan trzeźwości na wiersz z rymami,
potem wszelkie satyry, fraszki;
etap kolan tylko z odami...
