Lewy na lewo
ciągle skręcam w tę samą stronę.
Pytają też "prawi" niekiedy
czy mi dobrze? Lecz w pełni chłonę
lewe wzorce, ukośne schedy.
Co za franca lub inna menda
ten lewostan mi zaszczepiła
(nie bała się po głowie szwendać).
Teraz umrę - nie żadna kiła
ani tyfus chce lewość żegnać.
Zbyt uciskam swoją postawą,
zmysły "wielkich, porządnych" osób;
plują w oczy usta "łaskawe".
Cóż poradzić? Prawo do głosu
otrzymam gdy, zgniję pod trawą.
