Kredyt
Anna Beach patrzyła i słuchała, ale widać było, że zrozumienie
objawionych przed chwilą praw, rządzących światową gospodarką,
przychodzi jej z najwyższym trudem.
– No to kiedy oddamy te kredyty? – spytała ze strachem
w głosie.
– Mamo. Ty nie rozumiesz. Nigdy. Będziemy brali coraz więcej
kredytów. Jeden, żeby spłacić drugi, i tak bez końca.
– No dobrze. A kto za to wszystko płaci? Czyim to jest kosztem?
– Jak to czyim? Tych, którzy są biedni i głupi. Oni nie biorą
kredytów i żyją w biedzie. Na świecie jest sześć miliardów ludzi.
Miliard żyje w luksusie, kosztem pięciu miliardów biedaków.
Państwo są już teraz w tym miliardzie. Żeby gospodarka się kręciła,
ta grupa musi każdego roku trochę się powiększyć. To dzięki
państwu nie ma kryzysu. Do tej grupy wejdzie w październiku
państwa syn. Gospodarka światowa będzie mu za to wdzięczna.
– To znaczy, że może tak być, że my tych kredytów nie oddamy
nigdy? – Anna Beach cały czas nie mogła pojąć argumentacji
bankowca.
– Mamo. Ty chyba nie zrozumiałaś, co mówił pan Jurek. Gospodarka
ci zawdzięcza rozwój, to wybaczy ci ten głupi kredyt.
Przecież nie możesz oszczędzać i niczego nie kupować. Chcesz
wywołać kryzys i stracić pracę?
Opowiadanie Kredyt jest częścią książki: Gwałt w Nowym Jorku.
