Na nowej drodze 2026
w króciutkich sukienkach
nie noszę ich już na rękach
styczniowy zelżał znowu mróz
w głowie nie kłębią się słowa
nie męczy mnie wena od rana
pozostała kartka niezapisana
kończy się z poezją rozmowa
nie mam nic z Matuzalema
wyczerpane wszystkie tematy
w wazonie zwiędłe kwiaty
i żadnych wierszy już nie ma
Pegaz wyleciał z obolałej głowy
wracam do zapomnianej krainy
nie brakuje mi już niczego
w świecie inwersji i metafor
jestem przecież prawie zdrowy
choć pół życia na jednym leku
na receptę od dobrego lekarza
jeden symptom się tylko powtarza
bywaj mój największy przyjacielu
wspaniały człowieku
stoję z bagażem winy
na tym samym co zawsze peronie
tu odjadę do jeszcze jednego celu
niespełnione marzenia może dogonię
widzę za mgłą podniesiony semafor
