Spod samiuśkich Tater...
magiczną nocą
otuloną mgłami
na Orlej Perci
wsparł sędziwą głowę
znużony Księżyc
odwieczny wędrowiec
w granatach nieba
gwiazd złoty aksamit
kojąca cisza
tylko wiatru powiew
rozszeptał liście buków
zaszumiał w świerczynach
w podniebnej toni
fregaty chmur płyną
snuje się nocy
liryczna opowieść
w Tatrach Tetmajer
cząstkę swego życia
zostawił w wierszach
zaklętych w granitach
tutaj
ksiądz Tischner
folklor wplatał w słowa
i kwitła róża
w duszy Kasprowicza
tutaj
się rodzi poezja wśród szczytów
na zielnych halach
utkanych szafranem
i owa cisza co za serce chwyta
i owa cisza...
